„Udało się mózg zmapować, to po tygodniu centralny bank
zhackował” rapuje hip-hopowa grupa PRO8L3M w kawałku „2040”. I chcąc nie chcąc
cybernetyka powoli wkracza do naszego życia i tylko kwestią lat jest całkowite
przeniesienie ludzkiej duszy, jaźni, umysłu do sztucznego ciała. „Ghost in the
Shell” Mamoru Oshii w filozoficzny sposób przedstawiał nam liczne problemy
jakie pojawią się wraz z rozwojem transhumanizmu, a i tak była to kropla w
morzu zawartych wątpliwości z pierwowzoru autorstwa Masamune Shirow. Jak więc
hollywoodzki remake ma równać się ze świetną mangą i jeszcze bardziej kultowym
filmem. Nie może, dlatego poniekąd cieszy, że „Ghost in the Shell” Ruperta
Sandersa podąża własną ścieżką. Ale właśnie, czy nie należałoby oczekiwać
jednak czegoś więcej?
