Prywatność i anonimowość w internecie już od dawna jest
mitem. Choć wciąż wierzymy, że nikt nie śledzi naszego ruchu w sieci,
rzeczywistość na każdym kroku udowadnia nam, że wielkie korporacje, ale również
rządy różnych państw bez problemu są w stanie zbudować nasz profil. Zresztą nic
w tym dziwnego, skoro setki milionów ludzi na całym świecie dzieli się swoim
życiem publikując w mediach społecznościowych zdjęcia czy filmy. Lokalne,
kameralne dramaty związane z cybeprzestępczością wciąż są ignorowane, bo trudno
sobie wyobrazić, że mogłoby to dotyczyć również mnie. Ale co się stanie, gdy
brak prywatności i anonimowości w sieci stanie się problemem globalnym? Na to
pytanie próbuje odpowiedzieć reżyser letniego hitu „Cudowne tu i teraz”.
Kinowe Uniwersum Marvela w 2013 roku złapało potężną
zadyszkÄ™. „Iron Man 3” choć zarobiÅ‚ ponad miliard dolarów na caÅ‚ym Å›wiecie,
okazał się najgorszą częścią trylogii o Tonym Starku. Kilka miesięcy później do
kin trafiła druga odsłona przygód Thora, która do dzisiaj, na równi z
„Hulkiem”, uważana jest za najgorszy film Marvela. Rok później nastÄ…piÅ‚ jednak przeÅ‚om
i po gorÄ…cym przyjÄ™tym ”Kapitanie Ameryce: Zimowym żoÅ‚nierzu”, wywracajÄ…cy caÅ‚e
uniwersum na drugą stronę, nikomu nieznany wcześniej reżyser wydał na świat
ówcześnie najlepszy film Marvela. Studio miało nosa, aby tym razem nie
zatrudniać kolejnego rzemieślnika, ale artystę, który tchnie życie w mało
popularną grupę kosmicznych bohaterów. Po trzech latach Rocket Racoon i Groot
powracają z resztą ferajny w kolejnym hicie. Ale czy film uciągnął ciężar
oczekiwań po pierwszej części?

