Po niezbyt udanym powrocie Spider-Mana z Andrew Garfieldem
Sony szukało nowego sposobu na wykorzystanie jednego z najbardziej
rozpoznawalnych komiksowych superbohaterów. Fani Kinowego Uniwersum Marvela od
dawna domagali się powrotu ikonicznej postaci, która mogłaby zasilić szeregi
Avengersów. Negocjacje trwały długie miesiące, ale wreszcie zakończyły się
sukcesem, a Spider-Man zaliczył bardzo udany występ w trzeciej odsłonie przygód
Kapitana Ameryki. Zaledwie rok po debiucie u Marvela, Człowiek-pająk otrzymał
własny film. Machina się kręci, Sony i Disney zadowoleni, zaś fani otrzymali to
czego chcieli. ”Spider-Man: Homecoming” to film godny obecnego nurtu w kinie
superbohaterskim, ale czy lepszy od filmów z Tobey Maguierem?
Żyjemy w czasach postprawdy, w której liczy się nie
rzetelność i prawdziwość opisywanej informacji, a jak najszybsze, często pobieżne
i oparte na plotkach dostarczanie informacji dla masowego odbiorcy. Prasa
powoli umiera, a stacje telewizyjne oraz portale internetowe jedynie prześcigają
się w jak najszybszym przekazaniu newsa, obrabiając go tak, żeby pasował do
prezentowanej linii politycznej. Jest to woda na młyn dla wszelkich populistów,
demagogów i negacjonalistów, którzy najprostszymi sztuczkami manipulacyjnymi są
w stanie przekonać do swoich racji. Ale negowanie faktów historycznych i
przedstawianie ich na swój subiektywny sposób nie jest niczym nowym. Dlatego
szkoda, że „KÅ‚amstwo” wchodzi do naszych kin tylnymi drzwiami, bo to obraz,
który ma otworzyć oczy osobom, które dały się porwać tej populistycznej fali.

