Jeszcze parę lat temu Tom Cruise był synonimem dobrej
rozrywki. Kolejne części „Mission: Impossible” czy zaskakująco udane sci-fi jak
„Niepamięć” i „Na skraju jutro” przywróciły blask nadszarpniętej, nie tylko
przez kiepskie role, renomie 55-letniego aktora. Nie trwało to jednak długo, bo
Cruise przypomniał o swoich słabszych czasach za sprawą drugiej części przygód Jacka
Reachera i zupełnie nieudanemu startowi „Dark Universe” od Universal Pictures.
Po trzech latach aktor kina akcji znów podjął współpracę z Dougem Limanem. Czy
„Barry Seal: Król przemytu”, stworzony w konwencji „Wilka z Wall Street” czy
„Rekinów biznesu”, udał się tak samo dobrze jak „Na skraju jutra”?
