Pierwszy „John Wick” przypomniaÅ‚ widowni jak to jest bawić
się na filmie akcji klasy B. Zapomniane kino, które swoje sukcesy odnosiło
głównie w latach 80. i 90., okazało się być powiewem świeżości przy kolejnych
częściach „Szybkich i wÅ›ciekÅ‚ych”, czy taÅ›mowo krÄ™conych produkcji z Jasonem
Stathamem. W „Johnie Wicku” nie chodziÅ‚o o ratowanie Å›wiata, a o osobistÄ…
vendettę głównego bohatera. Przyziemne motywacje pozwalały twórcom skupić się
przede wszystkim na krwawej, widowiskowej i bezkompromisowej akcji. Po sukcesie
pierwszego „Johna Wicka” staÅ‚o siÄ™ jasne, że wczeÅ›niej czy później musi powstać
kobieca wersja. Gdy świat super zabójców szykuje się na stworzenie uniwersum z
prawdziwego zdarzenia, David Leitch, jeden z dwóch reżyserów pierwszej części
Wicka, prezentuje Johna w spódnicy. Czy Atomowa Blondynka ma szansę w starciu z
legendarnym już Johnem Wickiem?
We współczesnym kinie brakuje takich bohaterów jak John
Wick. Obecne filmy akcji wycyzelowane sÄ… przez wielkie studia co do ostatniego
centa, a patrząc na popularność bohatera granego przez Keanu Reevesa, widzowie
spragnieni są prostych fabuł i litrów krwi przy akompaniamencie świszczących kul
rodem z kina klasy B. Ale też „John Wick” nie ukrywaÅ‚, że nie aspiruje do
czegoś więcej, niż satysfakcjonującego akcyjniaka. Zakończenie pierwszej części
wprost wskazywało, że twórcy planują uczynić z tytułowego bohatera nową ikonę
kina akcji, więc kontynuacja przygód pogrążonego w żałobie po śmierci żony
najlepszego płatnego zabójcy w Stanach Zjednoczonych, któremu odebrano także
ukochany samochód oraz szczeniaka podarowanego przez ukochaną, musiała wreszcie
dojść do skutku.

