Pierwszy „John Wick” przypomniaÅ‚ widowni jak to jest bawić
się na filmie akcji klasy B. Zapomniane kino, które swoje sukcesy odnosiło
głównie w latach 80. i 90., okazało się być powiewem świeżości przy kolejnych
częściach „Szybkich i wÅ›ciekÅ‚ych”, czy taÅ›mowo krÄ™conych produkcji z Jasonem
Stathamem. W „Johnie Wicku” nie chodziÅ‚o o ratowanie Å›wiata, a o osobistÄ…
vendettę głównego bohatera. Przyziemne motywacje pozwalały twórcom skupić się
przede wszystkim na krwawej, widowiskowej i bezkompromisowej akcji. Po sukcesie
pierwszego „Johna Wicka” staÅ‚o siÄ™ jasne, że wczeÅ›niej czy później musi powstać
kobieca wersja. Gdy świat super zabójców szykuje się na stworzenie uniwersum z
prawdziwego zdarzenia, David Leitch, jeden z dwóch reżyserów pierwszej części
Wicka, prezentuje Johna w spódnicy. Czy Atomowa Blondynka ma szansę w starciu z
legendarnym już Johnem Wickiem?
Bruce Willis jest jedną z najważniejszych ikon kina akcji.
Jego role w „Szklanej puÅ‚apce”, „Pulp Fiction” czy „Sin City” jeszcze dÅ‚ugo
będą rozpalać wyobraźnie młodych adeptów kina, a do tego grona warto doliczyć
małą rolÄ™ w „Niezniszczalnych” czy dwóch częściach „RED”. Oprócz tych tytułów
62-letni już aktor nie miał szczęścia do ról. Jego gwiazda zaczęła coraz mniej
świecić, a Willis swoją legendę zaczął rozmieniać się na drobne, tak jak robi
to Robert De Niro w kolejnych, coraz to gorszych komediach. Z czegoÅ› trzeba
wyżyć, a najwidoczniej zostanie twarzą jednej z polskim marek wódek nie jest aż
tak rentowne, dlatego gwiazdor kina akcji musi przyjmować takie role jak ta z
filmu „Jak dogryźć mafii”.
Gdy trzy lata temu na ekranach kin powróciła Godzilla, nikt
nie mógł przypuszczać, że Warner Bros. tak bardzo pozazdrościło Disneyowi i
Marvelowi sukcesu ich filmowego uniwersum, że wspólne przygody Batmana,
Supermana i reszty Ligi Sprawiedliwości im nie wystarczą. Tak o to narodził się
cykl z potworami w rolach głównych, który dopiero ma zawojować portfele widzów
na caÅ‚ym Å›wiecie. Jednak zwiastuny „Godzilli” rozbudziÅ‚y apetyt, że wreszcie
dostaniemy film na jaki kino monstrualnych potworów zasługuje. Zapowiedzi
zapowiedziami, a w samym filmie za mało było grozy, która była obecna w każdej sekundzie
trailerów. Dlatego można byÅ‚o mieć obawy, czy po Å›wietnym „King Kongu” Petera
Jacksona z 2005 roku jest miejsce na kolejnego małpiego Króla, który koniec
końców ma stanąć w szranki z legendarną japońską bestią. Ale jak się okazuje,
jest po co czekać na wielki crossover, bo film Jordana Vogt-Robertsa to dobry
przedsmak, który nie jest niestety pozbawiony poważniejszych wad.


